Personalny Trening Kolarski Konrad Kopczyński

Stres przed wyścigiem? Normalne. I dobrze.

 Każdy, kto startuje, zna to uczucie. Dzień przed. Godzinę przed. Minuty przed startem. Stres, niepewność, głowa zaczyna kombinować: “a co jeśli noga nie podaje?”, “a co jak wystartują o wiele lepsi ode mnie?”, “a co jeśli po prostu nie dam rady?”, a co w momencie kraksy?.
Ale wiecie co? To dobrze. Bo stres to nie wróg. To znak, że nam zależy, jesteśmy zaangażowani i w pełni zmotywowani — a to najlepszy stan, w jakim można podchodzić do sportu.

Kluczem w tym wszystkim nie jest brak stresu, on będzie. Kluczem jest przygotowanie. Systematyczność, powtarzalność, zadbanie o szczegóły. Jeśli zrobisz swoją robotę, stres nie będzie paraliżował. Będzie mobilizował.

Na zdjęciu – moja skromna osoba 🙂 tuż po wyścigu. 130km, na gravelu w Kuźni Raciborskiej organizowanym przez Wyścig by Tomasz Marczyński. Nie jestem “gravelowcem”, nie mam najlepszej techniki… Ale wyszedłem poza strefę komfortu, pościgałem się, poczułem emocje, zebrałem lekcje i wróciłem bogatszy o kolejne doświadczenie. 4 miejsce w kategorii, 11 OPEN wśród osób, które ścigają się (między innymi) w elicie jest dla mnie dużym sukcesem. Była to idealna forma przygotowania pod czerwcowe Granfondo w Alpach 🙂
Bo właśnie po to są wyścigi. Nie tylko żeby rywalizować, ale żeby rozwijać siebie. Wyścigi uczą, testują, odsłaniają nasze reakcje pod presją. A to procentuje – nie tylko na rowerze.

Więc jeśli przed kolejnym startem coś Cię „ściska” – weź to z uśmiechem. Zrób to, co masz zrobić. Jedź swoje, z głową i baw się.
Z nastawieniem, że każdy start to krok do przodu – bez względu na wynik.

… i takie “podejście” staram się przekazywać swoim Podopiecznym, ale zdaję sobie sprawę – że to jest proces. Potrzeba czasu, bo obawy w Naszej głowie pojawiają się przed każdym ważnym wydarzeniem. Rozwijajmy SIEBIE 💪
 
zdjęcie wykonał Szymon Gruchalski Cycling