Pierwszy mocny weekend startowy za nami
.
Wpadliśmy ekipą na Gran Fondo Istria – wyścig UCI dla amatorów. W 12 osobowym składzie wybraliśmy się do Chorwacji. 1300 osób na starcie, dwa dystanse (100 km / 1500 m oraz 80 km / 1000 m) i bardzo dobre ściganie na otwarcie sezonu.
Najważniejsze wyniki:
Reszta zespołu bardzo solidnie. Dla wielu pierwszy start w Chorwacji i od razu konkretne doświadczenie. Poziom był naprawdę wysoki, a wszystko to zaprocentuje 
Równolegle:
I teraz ważne, żeby to dobrze zrozumieć. Te pierwsze starty nie są od „życiówek”. To jest element procesu.
Zima była u nas przepracowana pod bazę i siłę. Bez szarpania się na intensywność, bez robienia „formy na marzec”.
Teraz dopiero zaczynamy podkręcać intensywność i budować dyspozycję startową poprzez ściganie. Bo u amatora to powinno wyglądać właśnie tak.
Nie chodzi tylko o liczby. Jeśli ktoś myśli, że same waty załatwią temat w peletonie, to prędzej czy później się zderzy ze ścianą.
Liczy się:
– technika
– ustawienie w grupie
– decyzje w trakcie wyścigu
– regeneracja
– głowa
I nad tym też pracujemy. O tym wszystkim rozmawiamy w procesie treningu.
Najbardziej cieszy mnie to, jak funkcjonujemy jako grupa.
Każdy jest inny, każdy ma swoje życie, swoje ograniczenia, ale potrafimy to poukładać i robić dobrą robotę. Bez napinki, bez udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Nie porównujemy się do nikogo. Robimy swoje – konsekwentnie i z głową. Bawimy się procesem treningowym i kolarstwem a zdjęcia – chyba w pełni oddają pozytywną atmosferę w Naszej ekipie.
Sezon się dopiero zaczyna. Będzie ściganie, będą wyniki, ale to nadal tylko część całej układanki. Wiemy, co robimy treningowo. Każdy ma swój plan. Budujemy formę krok po kroku.
I wygląda na to, że kilka osób z tej ekipy zobaczymy w tym roku na Mistrzostwach Świata UCI Gran Fondo w Japonii.
To był jeden z celów. Dobry początek. Jedziemy dalej.
————————————————————————————————————————————————————————————————————
Sezon zaczyna się powoli rozkręcać i chyba właśnie teraz najbardziej widać, jak duże znaczenie ma cierpliwość w treningu. Ostatni start w gravelowy w Wyścig by Marczyński dał nam naprawdę dużo satysfakcji, bo poza samymi wynikami był po prostu potwierdzeniem, że cały proces idzie w dobrą stronę 
Wygraliśmy drużynowo długi dystans, Kasia Duszyńska wygrała kategorię K50 i była czwarta open, Dominika Hanke zajęła drugie miejsce w kategorii K50 i też była wysoko OPEN
, a Adam Duszyński dołożył trzecie miejsce w swojej kategorii, a ja sam dojechałem czwarty w kategorii na długim dystansie poprawiając wynik o około 12 minut vs poprzedni rok na tym samym, 130km dystansie. Klaudia Kowalska treningowo również pojechała długi dystans i … wygrała OPEN
. Podsumowując – mocne zawody całego zespołu, ale szczerze mówiąc – dla mnie najważniejsze nie są same liczby i miejsca, co zawsze staram sie powtarzać i nie są to marketingowe slogany 
Najbardziej cieszy mnie to, że u wielu osób zaczyna być widać pewną dojrzałość procesu. To nie jest przypadek ani efekt jednego mocnego treningu. Tak naprawdę te wyniki zaczęły budować się wiele miesięcy temu. W spokojnych tygodniach zimą, w regularności, w regeneracji, w odpuszczaniu wtedy, kiedy organizm tego potrzebował. W zaufaniu do procesu, nawet wtedy, gdy forma jeszcze nie była spektakularna.
I właśnie to jest dziś chyba najtrudniejsze w sporcie amatorskim – umiejętność patrzenia szerzej niż tylko przez pryzmat watów czy pojedynczych treningów.
Coraz więcej mówi się o tym również w świecie nauki sportu. W ostatnich latach mocno zwraca się uwagę na to, że rozwój sportowy nie dzieje się wyłącznie dzięki dokładaniu kolejnych jednostek treningowych. Organizm musi mieć przestrzeń do adaptacji. Musi być odpowiedni balans pomiędzy obciążeniem a regeneracją. Trzeba obserwować ciało, reakcje organizmu, psychikę, zmęczenie życiem codziennym, pracą, snem czy stresem. Czasami najlepszą decyzją treningową nie jest „dokręcić”, tylko świadomie odpuścić.
I właśnie w TEN SPOSÓB staram się prowadzić zawodników. Nie tylko przez liczby i wykresy, ale przez cały kontekst funkcjonowania człowieka…. Bo bardzo często to, jak jedziemy wyścig, jest tylko konsekwencją wszystkiego, co działo się wcześniej. Nie tylko treningu, ale też regeneracji, emocji, podejścia i umiejętności słuchania własnego organizmu. Mam takie podejście do współpracy i to uważam jest FUNDAMENTEM zdrowego rozwoju osoby która realizować swoje cele
czy to w sporcie amatorskim czy na bardziej zaawansowanym poziomie.
Dobrze dobrana periodyzacja nie polega przecież na tym, żeby forma była najwyższa w styczniu. Chodzi o to, żeby zawodnik rozwijał się długofalowo i był gotowy wtedy, kiedy naprawdę zaczyna się ściganie. I mam wrażenie, że właśnie teraz zaczynamy widzieć efekty tej pracy 
Ale jednocześnie wiem też, że nie każdy musi ścigać się o podium. I to również jest w tym wszystkim bardzo ważne. Dla wielu osób największym sukcesem będzie po prostu poczucie, że są mocniejsi niż rok temu, że lepiej się czują, że rower daje im energię, równowagę albo motywację do dbania o siebie. I to jest równie wartościowe.
Bo każdy powinien znaleźć w tym sporcie swoje miejsce. Dla jednych będą to wyścigi i rywalizacja. Dla innych rozwój, zdrowie, przygoda albo zwykła radość z jazdy. Motywacja może wyglądać różnie i każda z nich jest dobra, jeśli pozwala nam być regularnym i daje satysfakcję.
My tymczasem dalej robimy swoje i z dużą ciekawością czekamy na kolejne starty czy realizacje swoich celów. Mam poczucie, że wiele osób dopiero zaczyna się rozkręcać, a najlepsze momenty tego sezonu są jeszcze przed nami.
Zdjęcia pochodzą ze strony Wyścig. Organizatorzy robią naprawdę dobrą robotę i polecamy każdemu dział w wydarzeniach przez nich organizowanych – satysfakcja gwarantowana
. Pod tym linkiem znajdziecie film o wyścigu w Kuźni Raciborskiej :